
Dziś, 10 października, LUUA kończy 10 lat. Piszę to zdanie już trzeci raz, bo za każdym razem zatrzymuję się na tej liczbie i patrzę na nią jak na obraz, który ktoś inny namalował, a ja dopiero teraz zauważam, że wisi na mojej ścianie.
Dziesięć lat temu nie było pracowni, nie było obrazów, nie było listów z lakiem. Była dziewczyna z głową pełną pomysłów, komputer i dużo kawy po godzinach. I właśnie o tej drodze chcę Ci dziś opowiedzieć, bez lukru, tak jak było.
Po godzinach, obok etatu
LUUA urodziła się 10.10.2016 jako marka graficzna. Projektowałam logo i identyfikacje wizualne od szesnastego roku życia, potem skończyłam studia z plakatu i ilustracji, więc grafika była dla mnie czymś naturalnym, jak oddychanie. Tyle, że robiłam ją wieczorami i w weekendy, bo w dzień byłam w korporacji, gdzie przez dwanaście lat planowałam produkcję, a na końcu kierowałam zespołem planistów.
To był dziwny, podwójny czas. W dzień tabele, terminy i harmonogramy, wieczorem kolory, kreski i to ciche łaskotanie w brzuchu, kiedy coś zaczyna wyglądać dokładnie tak, jak to widziałam w głowie. Nie wiedziałam jeszcze, że to drugie kiedyś wygra.
W międzyczasie mój jeszcze wtedy chłopak założył mi stronę internetową i sklep. Potem został moim mężem, a do dziś jest nieoficjalnym IT managerem LUUA, który ratuje mnie za każdym razem, kiedy WordPress postanawia mieć gorszy dzień.
Kiedy malowanie wygrało
Malować zaczęłam około sześć lat temu i bardzo szybko okazało się, że to jedyne miejsce, w którym moja głowa odpoczywa. Na co dzień mam w niej kilka piosenek naraz i tysiąc myśli, a przy płótnie nagle robi się spokojnie, jakby ktoś zgasił górne światło i zostawił tylko lampkę.
Nie zawsze było łatwo. Był taki czas, kiedy przez pół roku nie potrafiłam nic namalować, bo chciałam malować w czerwieniach i bałam się, co inni na to powiedzą. Z tamtego półrocza wyniosłam jedną lekcję: maluję od razu to, co czuję, i nie czekam na niczyją zgodę. Był czas kiedy finansowo się to nie spinało i dokładałam do interesu. Był czas kiedy chciałam zawiesić działalność. Był płacz ale też ogromne szczęście kiedy się udawało.
30 listopada 2023 roku odeszłam z korporacji bo nie chciałam stracić życia na weryfikację czy moje marzenie jest realne. Dałam sobie rok na próbę. Ten rok trwa do dziś.
Pracownia, obrazy i listy z lakiem
Dziś maluję w pracowni w Dobieszowicach, w ziemistych kolorach: brązach, czerniach, kremach i bielach. Moje obrazy zamieszkały w pięciu krajach i w wielu miastach Polski, wiszą w domach, biurach, nad kanapami i nad biurkami, przy których ktoś pije poranną kawę. Jeden z nich został wybrany przez prezesa ArtBidy do licytacji charytatywnej na rzecz Fundacji Rak’n’Roll i do dziś mam ciarki, kiedy o tym myślę.
Zanim obraz trafi do czyjegoś domu, często najpierw zobaczysz go na zdjęciu swojego wnętrza. Robię wizualizacje, bo wiem, że obrazu nie wybiera się w pięć minut, a ma z Tobą mieszkać latami.
A w lutym 2026 roku wysłałam pierwsze listy z BLIŻEJ klubu LUUA. Co miesiąc roztapiam lak, zamykam w kopercie list z pracowni i sztukę, która trafia prosto do skrzynek pocztowych w całej Polsce. Pomaga mi w tym rodzina i przyjaciele. A Pani z poczty nigdy nie narzeka jak pojawiam się w drzwiach z prawie 300 listami 🙂
Urodzinowy prezent dla Ciebie
Nie byłoby tych dziesięciu lat bez Ciebie, bez każdej wiadomości i komentarza, bez każdego obrazu, który zawisł u kogoś na ścianie, bez każdej koperty otwartej przy porannej kawie. Jestem prze, prze, przeeewdzięczna.
Dlatego świętujemy razem. Z okazji urodzin LUUA na hasło STOLAT masz –10% na obrazy w sklepie luua.pl. Kod działa do 17.10.2026. Pamiętaj tylko, że każdy obraz istnieje w jednym egzemplarzu, a rabaty daję rzadko.
TUTAJ ZOBACZYSZ WSZYSTKIE DOSTĘPNE OBRAZY
Jeśli zastanawiasz się, czy obraz zagra w Twoim wnętrzu, wyślij mi zdjęcie swojej ściany, a przygotuję wizualizację. W tej sprawie napisz do mnie na studio@luua.pl, a w tytule wpisz WIZUALIZACJA. Jest to darmowe i niezobowiązujące.
A jeśli chcesz dowiadywać się o takich rzeczach pierwsza osoba w kolejce, zapisz się do mojego newslettera, bo tam piszę najwcześniej.
Dziękuję, że jesteś tutaj ze mną!
Tulę, Ewelina




